Właściwie to nie robię żadnych "poważnych" prac, bo jestem już jedną nogą na urlopie i doszłam do wniosku, że nie ma co rozgrzebywać, ale .....zrobiłam 2 pary kolczyków (na łatkach, które się plątały). Oczywiście nie są najwyższego lotu, ale dziewczynki z sąsiedztwa bardzo się cieszyły i były bardzo zadowolone. Do wyszywania zawsze większy kawałek przykroję , a tu dziołchy siedziały mi na plecach i tak na szybkiego xxxx, jak zrobiłam jednej, to na plecy siadała druga i ach ten pospiech! Myślałam, że zabawią się jeden dzień...ale nie chodzą już tydzień (myślę, że do spania ściągają ;))
Pokażę je, ale proszę się nie śmiać .......plissssss!
Poczyniłam mały woreczek na biżu...po prostu muszę zapakować w coś prezent, taki drobniusi. Ale okazało się, że mam taśmy na 3 szt. więc lecę z tymi xxxxxxx.
Schematy są z "Robótek ręcznych z 2003):
I schemaciki:
Wyszyłam Aniołki (będą zawieszone), narazie tylko hafcik wykonany cieniowaną muliną DMC. jak będą gotowe to na pewno pochwalę się.
piątek, 12 sierpnia 2011
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Wypad do Katowic....
Tak pomyślałam, że jadąc na urlop nie będę brała drobnych rzeczy do przerobienia....hihihi ;) za dużo klamotów, ale coś trzeba zabrać na np. wczesne ranki na tarasie przy kawie, kiedy M! jeszcze śpi....
Jakiś czas temu Agnieszka M. podrzuciła mi schemat na szal- chustę z "Sasanki", ale u mnie ani widu ani słychu tej "Sasanki" (Pani z pasmanterii powiedziała, że to zimowy towar :)), więc pojechałam do Katowic (była okazja samochodowa) i dokonałam zakupów...jak zwykle ponad miarę, ale co tam.......
Kupiłam "Sasankę", jeden motek jasno fioletowej i drugi motek jasno-szarej z połyskiem srebra i któryś z tych motków pojedzie ze mną, ale co z tego wyniknie to wielki znak zapytania .......
Ponieważ wczoraj gdzieś wpięłam igłę (ulubioną) do xxxx, to dziś kupiłam następne, bo byłam jak bez ręki....
Oczywiście kupiłam kanwę w kolorze zielonym i granatowym, to już na cosik na Boże Narodzenie i kanwę drukowaną z Mikołajem ( ot taka z lenistwa!), to będzie obrazek dla wnusi mojej siostry. Wanessa (będzie mieć wnet 3 latka) mieszka we Włoszech, właśnie siora u niej jest i zasypują mnie zdjęciami z pobytu i rozmowami na skype, a ta mała cały czas i na wszystko mi gadula "kiełbasa", siora mówi, że taka "przylepa" z niej rośnie.Kupiłam też parę guziczków i mulinę z DMC, melanże na kolczyki, a jasno niebieska i jasno różowa (też melanże) na Aniołki .
Jak już się zostało hobbystką od naparstków, to oczywiście pojechałam równo.......
Kolekcja powoli się powiększa ;)
I dobrze, że byłam od kogoś uzależniona z powrotem, bo pewnie jeszcze coś bym kupiła, a tak wróciłam i mam w portfelu jeszcze 50 zł, na następne niezbędne rzeczy ;)
Jakiś czas temu Agnieszka M. podrzuciła mi schemat na szal- chustę z "Sasanki", ale u mnie ani widu ani słychu tej "Sasanki" (Pani z pasmanterii powiedziała, że to zimowy towar :)), więc pojechałam do Katowic (była okazja samochodowa) i dokonałam zakupów...jak zwykle ponad miarę, ale co tam.......
Kupiłam "Sasankę", jeden motek jasno fioletowej i drugi motek jasno-szarej z połyskiem srebra i któryś z tych motków pojedzie ze mną, ale co z tego wyniknie to wielki znak zapytania .......
Ponieważ wczoraj gdzieś wpięłam igłę (ulubioną) do xxxx, to dziś kupiłam następne, bo byłam jak bez ręki....
Oczywiście kupiłam kanwę w kolorze zielonym i granatowym, to już na cosik na Boże Narodzenie i kanwę drukowaną z Mikołajem ( ot taka z lenistwa!), to będzie obrazek dla wnusi mojej siostry. Wanessa (będzie mieć wnet 3 latka) mieszka we Włoszech, właśnie siora u niej jest i zasypują mnie zdjęciami z pobytu i rozmowami na skype, a ta mała cały czas i na wszystko mi gadula "kiełbasa", siora mówi, że taka "przylepa" z niej rośnie.Kupiłam też parę guziczków i mulinę z DMC, melanże na kolczyki, a jasno niebieska i jasno różowa (też melanże) na Aniołki .
Jak już się zostało hobbystką od naparstków, to oczywiście pojechałam równo.......
Kolekcja powoli się powiększa ;)
I dobrze, że byłam od kogoś uzależniona z powrotem, bo pewnie jeszcze coś bym kupiła, a tak wróciłam i mam w portfelu jeszcze 50 zł, na następne niezbędne rzeczy ;)
niedziela, 7 sierpnia 2011
Lawendowy woreczek.....
Dostałam od dziewczyn dwa linki na schematy lawendowe. Narazie tylko woreczek, miałam taki kawałek lnu- nie lnu. Super wyszywało mi się... Uszyty ręcznie (brak dobrej maszyny mi doskwiera ;(
piątek, 5 sierpnia 2011
Vegeta.......
Dwa tygodnie z przerwą, obierałam, kroiłam, tarłam a nade wszystko...... suszyłam. Na wolnym powietrzu, na słońcu, stojąc nad płachtami rozsypanych jarzyn, przegarniając, by dostały powietrza i się nie sklejały. Uparte jarzyny dosuszałam w garnku (załamanie pogody ze słonecznej na deszczową) i dziś efekt (powiedziałam sobie wcześniej, ale...robota głupiego), ale nie, oj nie, nie, nie będę kupowała soli zwanej vegetą z dodatkiem E coś tam.... dziś to już wiem!!!!!!!
Mam własną , wiem z czego i wyszedł super koncentrat. Cudownie pachnie i w ogóle ....cimes!
Na tę ilość miksu ususzyłam, tak mniej więcej:
2 kalafiory, około 2,5 kg marchwi, około 1,5 kg pietruszki - korzeń, 5 sporych selerów, 5 średnich papryk żółtych, 5 papryczek czerwonych ostrych, 5 porów - takich dużych, ogromnie dużo naci z pietruszki, selera, lubczyku, załapał się tez koperek z drugiego wysiewu - młodziutki.
To wszystko ususzone zostało wrzucone do maszyny zwanej termiks ( chyba tak, głupia nazwa za ogromną cenę, ale ponoć cuda przetwarzać można), która to zmiksowała, do tej ilości dodałam niecały kg soli tak z 75% z kg i 11g kurkumy , paczka 5g i 3x2g. zamieszane, wstrząśnięte i ...ponieważ to jest koncentrat, to używa się go "na czubki łyżeczki". wystarczy, by w potrawie poczuć smak...niesamowity!
Mam własną , wiem z czego i wyszedł super koncentrat. Cudownie pachnie i w ogóle ....cimes!
Na tę ilość miksu ususzyłam, tak mniej więcej:
2 kalafiory, około 2,5 kg marchwi, około 1,5 kg pietruszki - korzeń, 5 sporych selerów, 5 średnich papryk żółtych, 5 papryczek czerwonych ostrych, 5 porów - takich dużych, ogromnie dużo naci z pietruszki, selera, lubczyku, załapał się tez koperek z drugiego wysiewu - młodziutki.
To wszystko ususzone zostało wrzucone do maszyny zwanej termiks ( chyba tak, głupia nazwa za ogromną cenę, ale ponoć cuda przetwarzać można), która to zmiksowała, do tej ilości dodałam niecały kg soli tak z 75% z kg i 11g kurkumy , paczka 5g i 3x2g. zamieszane, wstrząśnięte i ...ponieważ to jest koncentrat, to używa się go "na czubki łyżeczki". wystarczy, by w potrawie poczuć smak...niesamowity!
Na sobotę...pilne!
Właściwie teraz nic takiego nie robię, ogarniam przed wyjazdem, ale karteczka była pilna...już ...natychmiast...na sobotę....
czwartek, 4 sierpnia 2011
Zapach lawendy.........
Już dawno temu, ogladałam w necie kursik na owijanie wstążką pałek z kwiatami lawendy, szukałam z ciekawości, bo widziałam takie na bazarze w Trogirze (Chorwacja) w ub. roku. W tym roku zasiałam lawendę, ale okazuje się, że lawenda jest dwuroczna i kwiaty będą do zbioru w przyszłym roku. Dostałam od koleżanki, ale zebrane teraz w sierpniu (najładniejsze są w okolicach 10-15 lipiec), są już przekwitnięte (na susz nadają się), ale do wiązania w wrzeciona są za sztywne. Po prostu nie zrobiłam tego tak, jak pokazują w necie tylko po swojemu. Pachną mocno i będą ozdobą mimo wszystko...... Reszta wykruszona wylądowała w saszetce tiulowej w odpowiednim kolorze.
Tak pomyślałam, że może wyszyłabym jakieś akcenty lawendowe, ale nie mam schematów, może ktoś mnie poratuje? Na pinkeepy, kartki, woreczki, zakładki.
Poza tym, muszę napisać o tym: wczoraj je wiązałam, dłonie myłam od tego czasu wiele razy, a dziś potarłam oko i ludzie coś okropnego...jak mnie bolało, zaczerwienione miałam około 2 -ch godzin i do teraz jak wącham dłonie to mi lawendą pachną. Nie wiedziałam, że te kwiaty maja taką moc!
Tak pomyślałam, że może wyszyłabym jakieś akcenty lawendowe, ale nie mam schematów, może ktoś mnie poratuje? Na pinkeepy, kartki, woreczki, zakładki.
Poza tym, muszę napisać o tym: wczoraj je wiązałam, dłonie myłam od tego czasu wiele razy, a dziś potarłam oko i ludzie coś okropnego...jak mnie bolało, zaczerwienione miałam około 2 -ch godzin i do teraz jak wącham dłonie to mi lawendą pachną. Nie wiedziałam, że te kwiaty maja taką moc!
wtorek, 2 sierpnia 2011
Zmałpowane........
Tak prezentują się moje igielniki wg pomysłu:
http://ateliercoloridopx.blogspot.com/2011/07/biscornu-flor-simples-mas-colorida.html
Oczywiście wyszyte na "kiedyś tam wyciętych kawałkach". Musiałam trochę inaczej rozmieścić wzory i wyszły większe. Nic nie szkodzi ...po prostu będzie można wbić większą ilość szpilek. Prezentuję je mimo że są elementem "niespodzianki" dla pewnej uroczej dziewczyny, która na tegoż bloga zagląda. Ale zanim dostanie, pewnie zapomni, że oglądała (hi hi hi) ;)
http://ateliercoloridopx.blogspot.com/2011/07/biscornu-flor-simples-mas-colorida.html
Oczywiście wyszyte na "kiedyś tam wyciętych kawałkach". Musiałam trochę inaczej rozmieścić wzory i wyszły większe. Nic nie szkodzi ...po prostu będzie można wbić większą ilość szpilek. Prezentuję je mimo że są elementem "niespodzianki" dla pewnej uroczej dziewczyny, która na tegoż bloga zagląda. Ale zanim dostanie, pewnie zapomni, że oglądała (hi hi hi) ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)