Tak mnie gonią robótki, że dziś na nogach jestem już od 6.00. Ale jeszcze nic z xxx nie popełniłam, nadrabiam zaległości no można powiedzieć komputerowe.
W ubiegłym roku zrobiłam kwiaty (cięte hi hi hi), były takim ozdobnym dodatkiem na wystawę ubiegłoroczną u nas w MOSiR i po wystawie....... przeleżały w reklamówce. Doczekały się wazonu, narazie stoją w pokoju, ale ja nie specjalnie lubię tego typu ozdoby, pewnie za jakiś czas coś z nimi zrobię. Wystarczy, że przewinie się ktoś przez dom i jak się spodobają (pierwszy zachwyt - musi być), to dostanie. Bez wazonu oczywiście! Wazon po zakupie, zanim doszłam do domu zdążyłam upuścić i pękł - ma rysę, ale na suszki może być, tylko muszę jakoś zamalować tę rysę z tyłu.
W sumie bardzo fajnie wygląda na komodzie ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 10 listopada 2011
niedziela, 31 lipca 2011
Wyróżnienie nr 2........
Dostałam drugie wyróżnienie od Danusi z Nowego Sącza http://babusiowerobtki.blogspot.com/
Dziękuję bardzo - wszystko pisałam przy wyróżnieniu nr 1, jedynie co mogę dodać to to, że nadal walczę!
Dziewczyny, które mnie odwiedzają - czujcie się wyróżnione (ba nawet gdyby nie było tej zabawy, to sam fakt, że mam Wasze blogi w bocznym pasku niech świadczy o tym, jak ja was lubię i cenię).
No tak, miałam się wziąć za xxx (pada od rana....), ale poszłam do mojego pokoiku robótkowego i miałam tylko "pogłaskać" co nieco i znowu mam bałagan....uffff
Tak więc wstawię kwiatki, z którymi walczyłam w piątek, musiałam im poświecić trochę czasu, bo po pierwsze musiałam im pośpiewać, bo coś mi marudziły ze wzrostem, tak jakoś sucho miały i chyba były deczko zaniedbane....
Fiołki sama wyhodowałam z listków (ponoć nazywają się "afrykańskie , małe) i uszczknięte listki były z kwiatków "miziatych" czyli fioletowo-białych i różowo - białych, jak narazie to jeden pokazał główkę i jest fioletowa.
A ten kwiatek dostałam w ub. roku od Jadzi, wsadzona taka tycia szczepka, kwitł już dwa razy, ma takie mechate białe kwiatki, ale dziś prezentuje się tak......
A te dwa są w stanie reanimacji, "pokrzywka" jest co rusz obskubywana z suchych liści i "kwiatków", bo bardzo się sypią, a drugi kwiatek kupiłam w Biedro...., nie wiem jak się nazywa, na pewno miał wizytówkę, przez pierwsze 2 m-ce, był piękny, liście proste, wysokie, strzeliste, pięknie się prezentował w bordowej doniczce, a teraz....klapnięty, jak siedem nieszczęść i nie wiem jak mam go prowadzić....chyba zmienię mu ziemię, bo z innych zabiegów nic nie skutkuje.....
A i uratowałam "zyg...cos tam...."
Był piękny, miał 4 strzeliste odnogi, ale zgnił od spodu, miał być umiarkowanie podlewany i chyba "prysznic" mu zaszkodził.... Pośpiewałam mu, listki umyłam piwem (dobrym) i obiecałam nową doniczkę, taką dość wysoką, strzelistą......machnął listkami i chyba coś z niego będzie, ja się postaram i kwiatek się postara.....
Dziękuję bardzo - wszystko pisałam przy wyróżnieniu nr 1, jedynie co mogę dodać to to, że nadal walczę!
Dziewczyny, które mnie odwiedzają - czujcie się wyróżnione (ba nawet gdyby nie było tej zabawy, to sam fakt, że mam Wasze blogi w bocznym pasku niech świadczy o tym, jak ja was lubię i cenię).
No tak, miałam się wziąć za xxx (pada od rana....), ale poszłam do mojego pokoiku robótkowego i miałam tylko "pogłaskać" co nieco i znowu mam bałagan....uffff
Tak więc wstawię kwiatki, z którymi walczyłam w piątek, musiałam im poświecić trochę czasu, bo po pierwsze musiałam im pośpiewać, bo coś mi marudziły ze wzrostem, tak jakoś sucho miały i chyba były deczko zaniedbane....
Fiołki sama wyhodowałam z listków (ponoć nazywają się "afrykańskie , małe) i uszczknięte listki były z kwiatków "miziatych" czyli fioletowo-białych i różowo - białych, jak narazie to jeden pokazał główkę i jest fioletowa.
A ten kwiatek dostałam w ub. roku od Jadzi, wsadzona taka tycia szczepka, kwitł już dwa razy, ma takie mechate białe kwiatki, ale dziś prezentuje się tak......
A te dwa są w stanie reanimacji, "pokrzywka" jest co rusz obskubywana z suchych liści i "kwiatków", bo bardzo się sypią, a drugi kwiatek kupiłam w Biedro...., nie wiem jak się nazywa, na pewno miał wizytówkę, przez pierwsze 2 m-ce, był piękny, liście proste, wysokie, strzeliste, pięknie się prezentował w bordowej doniczce, a teraz....klapnięty, jak siedem nieszczęść i nie wiem jak mam go prowadzić....chyba zmienię mu ziemię, bo z innych zabiegów nic nie skutkuje.....
A i uratowałam "zyg...cos tam...."
Był piękny, miał 4 strzeliste odnogi, ale zgnił od spodu, miał być umiarkowanie podlewany i chyba "prysznic" mu zaszkodził.... Pośpiewałam mu, listki umyłam piwem (dobrym) i obiecałam nową doniczkę, taką dość wysoką, strzelistą......machnął listkami i chyba coś z niego będzie, ja się postaram i kwiatek się postara.....
niedziela, 26 czerwca 2011
XIII RRR
Wczoraj wzięłam udział już w XIII Rodzinnym Rajdzie Rowerowym w Oświęcimiu. Do przejechania było ponad 34 km, przy czym 18,5 km do półmetka w Porębie Wielkiej. Udział wzięło ponad 1300 osób , tak więc wiedząc jak się jedzie w takim tłoku ustawiłam się gdzieś w połowie stawki i to był bardzo dobry pomysł, rajd nie polega na tym by dojechać "po trupach" jako pierwszy(a), tylko na fakcie by zaliczyć trasę samodzielnie. Wszyscy uczestnicy jechali w jednakowych koszulkach, w tym roku w błękitnych! Na półmetku gościła nas szkoła podstawowa, uczniowie przygotowali występy tzw. "mam talent", można było posilić się.
W drodze powrotnej złapała nas ulewa, ale to był bardzo krótki epizod, który nie zostawił na nas suchej nitki (hihihi), byliśmy przygotowani...tak więc nie było najgorzej. Na mecie ciepły posiłek, jogurty, napoje i losowanie nagród. Szczęścia nie mieliśmy, ale nie o to chodzi. Zabawa przednia i bardzo fantastycznie spędzony czas.
Relacja wideo na stronach:http://www.oswiecimonline.pl/
i na stronach MOSiR Oswiecim
Na pólmetku....
.
Na mecie....
Po powrocie rzut oka na ogródek...idzie burza.....
Wieczorem siadam do haftowania obrazów ......
niedziela, 22 maja 2011
Święto Kwitnacej Azalii..........
Dziś odpoczywałam na łonie natury (należało mi się :)), powstało trochę rzeczy, ale przy niedzieli dałam sobie spokój, ileż można...Pojechałam na Święto Kwitnących Azali (to jest ogrodnik, który urządził ogród w stylu japońskim i sam sobie ustanowił takie Święto), dobra reklama, duże obniżki na krzewy i bardzo fajne, świetnie urządzone miejsce, jest na miejscu kawiarenka, ławeczki i wiele atrakcji dla odwiedzających.
Fotorelacja.....
Fotorelacja.....
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Ogródeczek......
A w ogródku wiosennie.....
Truskawki.....
Jednak magnolia zakwitnie......
A to też się plącze koło domu (za ogrodzeniem)....
Truskawki.....
Jednak magnolia zakwitnie......
A to też się plącze koło domu (za ogrodzeniem)....
Subskrybuj:
Posty (Atom)
