piątek, 17 czerwca 2011

Rowerem przez łachy piasku.........

Wczoraj znowu był wypad na rowerze. 23 km, ale ostatnie kilometry koło zbiornika w Dziećkowicach wykończyły mnie ;(   Ścieżki rozjechane  traktorem, quadami i czort wie czym jeszcze, a poza tym piach....koła się zapadają, trzeba co rusz  schodzić z rowerka i go prowadzić...męczarnia, a i zaduch był okrutny. Po powrocie był tylko prysznic, zero robótek ....... i nie przespana noc. A miałam po tym wyczynie spać jak niemowlę. A mnie nogi nadal bolą i  zmęczenie do tej pory nie opuszcza..........

środa, 15 czerwca 2011

Wymodzone pinkeepy.......

Nareszcie złapałam za żelazko, wyprasowałam i poskładałam ostatnie moje xxxx- owe prace....




Oraz mousse ballerina zmałpowana z blogu Cyber Julki  ( z ekranu komputera, liczone xxx, i wyszła jak wyszła bez schematu...hihihi)
  http://cyberjulka.blogspot.com/2011/06/myszkowy-sal-2.html



poniedziałek, 13 czerwca 2011

27 i pół kilometra

Dziś, aby deczko odreagować  wybrałam się na rower. Zrobiłam trasę 27 i pół km  z opaską elastyczną na kolanie...prawym, które to doznało kontuzji  na otwarciu sezonu rowerowego. Wsiadłam na rower, bo 25 czerwca czeka mnie Rajd Rowerowy i dość dłuuuuuuuuuuga trasa. Wiec trenować trzeba......... drobne prace powstają , tylko prasnę i pokażę.

czwartek, 9 czerwca 2011

Dziś policzone ........

Ponieważ popaduje, ochłodziło się i przy czwartku to raczej nie mam nic do  wykonania z domowych prac więc "pinkeepuję" i myślę....myślę....myślę.........

To tylko mała zajawka......

.

środa, 8 czerwca 2011

Pośpiech zawinił........

I pokarało mnie totalnie....kiedyś druknęłam sobie 'koty na dachu", oczywiście podglądnięte gdzieś, kiedyś - zresztą, jak zwykle nie pamiętam i jak otrzymałam mini sztalugi to zaraz, już, natychmiast musiałam coś wyszyć. Przypomniałam sobie o tych kocurach, a co tam będę liczyć czy mi łatki starczy...jasne, że starczy to gołym okiem widać..... i wyszło jak wyszło, pinkeep skopany dokładnie i pokazuję GO ku przestrodze, że takich się nie robi! Ale kocury, tak mi przypadły do gustu (może dlatego, że ja lubię koty, a moja T!  - nie) postanowiłam, że i tak je wyszyję, tylko kupię kanwę......

Ojejciu a ten ogon w paski, jak u skunksa, nie ma proporcji, tła i w ogóle............b ł a g a m  lepiej nie komentujcie!!!!!!!

I nareszcie ozdobiłam stary, jeden z pierwszych igielników...musiałam  go jakoś ozdobić.... dość fajnie w realu wygląda!


poniedziałek, 6 czerwca 2011

XIV Wystawa T W i R A Pogranicza Polsko-Czeskiego

Już po wystawie...byłam przez dwa dni (sobota i niedziela), miałam stoisko, upał był okropny.  Wystawców ponad 350 stoisk, rzesze zwiedzających, kupujących mało.... ale nie ma co narzekać, wreszcie to była wystawa, a nie kiermasz.  Zakupów osobiście za wielkich nie zrobiłam, ale odpoczęłam, spotkałam wiele fajnych osób  i "rozerwałam" się, a właściwe to sobie pogadałam jak nie wiem co, tu i ówdzie.
 I mała foto relacja:






 Po drodze uchwycone ...pola makowe.
 Obrazek od Marzenki z "Magicznej Chatki", ręcznie malowany....

 Zakupy kamieni.....














czwartek, 2 czerwca 2011